Dekorator a architekt?

8
312

Często się śmialiśmy na studiach, że dekoratorzy wnętrz, to tacy architekci którym się nie udało. Było to zabawne i bawiło do momentu, aż nie zacząłem współpracy z projektantami, nie tylko z nazwy. Jaka jest największa różnica w podejściu architektonicznym do wnętrz, a dekoratorskim?

Architekt, skupia się na formie wnętrza. Chce, żeby było spójne, nowoczesne. Często przewijają się modne hasła: Lofty, beton na ścianach, industrializm, monochromatyczność. Efektem często jest świetna wizualizacja, która w zderzeniu z rzeczywistością okazuję się nieużytkowa.  Dekorator natomiast  skupi się na emocjach, które będą towarzyszyły podczas przebywania w danym pomieszczeniu. Dekorator położy dużo większy nacisk na faktury materiałów, grę świateł i klimat wnętrza. To co w oczach architekta jest psuciem minimalizmu, dla dekoratora będzie budowaniem atmosfery.

Ciężko mi to przyznać, ale po paru latach pracy przy wnętrzach, surowa koncepcja architektoniczna już mnie nie przekonuje. Jeden z moich zleceniodawców który jest jednym z najlepszych projektantów na świecie, powiedział kiedyś, że gdyby nie wiedza architektoniczna, nie był by w stanie uporządkować całego chaosu form, ale gdyby nie wiedza dekoratorska, to nie miał by czego układać.

Prawda niestety jest taka, że w Polsce biura częściej zatrudniają absolwentów architektury.  Jednak to portfolio i umiejętności miękkie mają tak naprawdę największy wpływ na to czy dostaniemy wymarzoną pracę czy nie.

Jak to wyglądało u was?

8 KOMENTARZE

  1. Zacznijmy od tego że na studiach politechnicznych wnętrz na o architekturze wnętrz jest tyle co kot napłakał. Chyba że ktoś się we wnętrzach chce od początku specjalizować. Wtedy jednak ciężko zdobyć UPRAWNIENIA. I tak pracując w branży wnętrzarskiej architekt musi się nauczyć wszystkiego od początku. Nie wiem jak jest po uczelni artystycznej- pewnie bardzie malarsko i dekoratorsko własnie a mniej technicznie.

    • To prawda, chociaż studia bardziej służą do wyrobienia poczucia estetyki, niż do nauczenia się konkretnego fachu. Sam nie miałem na początku pojęcia jak świat wnętrz jest daleki od świata elewacji. Jednak z jakiegoś powodu pracownie chętniej zatrudniają architektów po politechnikach, niż architektów wnętrz.Wydaje mi się, że artyści robiący wnętrza, często na początku swojej kariery, nie zdają sobie sprawy z niemożliwości wykonania projektu, jednak jest to subiektywne odczucie. Prawda jest taka, że i tak trzeba minimum rok przepracować w branży, by mieć jakiekolwiek o niej pojęcie. Najlepszym nauczycielem jest praca. Pozdrawiam!

  2. Bardzo płytkie przedstawienie. W pracy twórczej wszystko ma znaczenie – wykształcenie, oczytanie, poczucie estetyki, wiedza techniczna, wiedza o tkaninach i kolorach, wszystko to tworzy unikalną osobę – projektanta. Nie widzę sensu żeby tak kategoryzować, nie ma żadnej reguły kto i ile wiedzy przyswoi, czy jest na kursie projektowania wnętrz czy na politechnice, jeżeli architekt jest mało dociekliwy i przeciętnie wrażliwy, to takie same będą jego projekty, będą nijakie albo po prostu modne, nie będą osadzone w kontekście, a przez to mniej interesujące, bez wartości dodanej. Jedyna istotna różnica, to to, że czasem przestrzeń potrzebuje jedynie drobnej zmiany, z którą poradzi sobie osoba z wyczuciem i niekoniecznie wykształcona, ale z technicznymi zagadnieniami czy też z trudnymi przestrzeniami nie upora się ktoś kto nie posiada technicznej wiedzy i specjalnego przygotowania.

    • Pewnie, że tak. Zgadzam się w 100%. Jednak nie chciałem głębiej wchodzić w temat (co chyba warto zrobić), bo to dopiero początek mojego bloga i nie wiem jeszcze co ludzi interesuje i jaka forma przekazu im najbardziej odpowiada. Sam miałem trochę inne do tego podejście, do puki nie zetknąłem się z tym zawodem. Łatwo ocenić coś na bazie pozorów jakie stwarza. Ktoś kto nie ma poczucia estetyki nie idzie na studia artystyczne, albo nie zaczyna pracy jako projektant, architekt czy dekorator. Jednak na początku kariery we wnętrzach, więcej się siedzi w Cadzie niż projektuje. Dlatego łatwiej się do tego dostosować osobie technicznej niż artystycznej. Samo projektowanie to jakieś (liczba wyssana z palca)- 20% całego procesu projektowego. Znam i osoby po ekonomi, które mają wyczucie estetyki bijące na łeb na szyje, większość architektów i dekoratorów. Co do wiedzy technicznej, to tutaj niestety nie ma innej drogi jak poczuć na własnej skórze co to jest pierwsza budowa i co to znaczy prawdziwy stres. Pozdrawiam i dziękuje za komentarz 🙂

      • To dobrze! 🙂 Trochę to rozczarowujące co mówisz, szczególnie dla kogoś, kto dopiero stoi przed wejściem w zawód, ale myślę, że to też kwestia tzw. szczęścia i okoliczności w jaki sposób zaczniesz swoją pracę. Znam kogoś, kto już niemal od pierwszego roku studiów zasiadł pod skrzydłami architektki wnętrz i miał możliwość bezpośredniej nauki, podpatrywania, jeżdżenia na budowy. Wierzę więc, że tak się może zdarzyć!

        • Ja zacząłem od robienia wizualizacji na drugim roku studiów. Jako, ze żyjemy w czasach w których obraz mówi więcej niż tysiąc słów, był to strzał w dziesiątkę. Do najlepszych pracowni wnętrzarskich spływa paręnaście CV tygodniowo i o dziwo nie ma w czym wybierać. Na twoim miejscu zaczął bym od wybrania jednej rzeczy w której był bym świetny – Grafika, marketing, cad, materiały, robienie kosztorysów, wizualizacje, czy rozwijanie wiedzy technicznej i nadzorowanie pracy budowlańców, by Pan Mietek nie mógł Ci wcisnąć kitu „Pani tego tak się nie da”. Jest trochę zalew ludzi którzy wszystko umieją po trochu, a niczego bardzo dobrze. I nie radził by na początku uderzać do dużych znanych pracowni. Lepiej coś małego, gdzie jest niska rotacja pracowników i nie bedziesz traktowana jako tania siła robocza. Pozdrawiam i trzymam kciuki!

          • Cenne słowa, wielkie dzięki! Jestem właśnie na etapie wertowania podręczników i youtube’a, w poszukiwaniu wiedzy o tych podstawowych programach, a w jakim mieście w tej chwili pracujesz, czy może jest to praca zdalna? Czytałam niedawno, że całkiem fajnie można zarobić właśnie na wizualizacjach, kiedy już się przebrnie przez żmudny proces nauki.

  3. W tej chwili współpracuję z firmą Visuallabs i robimy głównie wizualizacje hoteli dla Angielskich firm WATG i GA Design. https://web.facebook.com/Visuallabs/?fref=ts – takie rzeczy. Odnośnie fajności tego biznesu piszę właśnie artykuł, który powinien dziś w nocy się pojawić na blogu. Jednak jest to zawód dla pasjonatów i zabija trochę kreatywność, bo cały czas wykonujesz czyjąś prace. Nie ma elementu twórczego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here