Odkładasz każdą złotówkę by starczyło Ci na wkład własny do kredytu w banku, by oto ziścił się sen o własnym miejscu na ziemi. Pełen nadziei i optymizmu chwytasz za klamkę. Otwierasz drzwi do swojego wymarzonego mieszkania, przekraczasz próg i widzisz … pomalowane na biało ściany, parę okien i wiszące kable. Wtedy dopiero zdajesz sobie sprawę, że czeka Cię tak naprawdę najcięższy problem. Zamienić tą przestrzeń w miłe i przytulne miejsce, do którego chce się wracać.

Drogi są dwie, albo zakasać rękawy, krzycząc w głowie : „Ja nie dam rady?!”, albo skorzystać z usług architekta wnętrz. Jeżeli ktoś dał radę metodą pierwszą, to gratuluję bo nie jest to prosta sztuka. Natomiast jak wygląda opcja druga.

Porozmawiasz ze znajomymi, czy ktoś kogoś nie zna kto zajmuje się wnętrzami/Zadasz pytanie na facebook’u na jakimś forum studentów architektury czy nie zrobił by tego za pół darmo/przeszukasz google’a kto w okolicy zajmuje się projektowaniem wnętrz.

Załóżmy, że jako świadomy człowiek wybierasz opcję trzecią. Dzwonisz i pytając o cenę słyszysz kwotę 200 zł za metr kwadratowy. Szybka kalkulacja w głowie i wychodzi około 10 tysięcy za parę kresek i trochę obrazków. Stwierdzasz – rzucam obecną pracę, będę robił wnętrza!

Jaka jest rzeczywistość?

Na początku warto zadać sobie pytanie ile chcę wydać na całe mieszkanie/dom. Jeżeli 5% budżetu będzie w stanie pokryć usługi projektowe, to warto. Jeżeli nie to odpuść. nie warto psuć sobie i projektantowi nerwów. Zawsze można znaleźć studenta który zrobi to za pół darmo do portfolio. Gwarantuję jednak, że zadowolenie będzie wprost proporcjonalne do ceny zapłaconej za projekt.
Głównymi wyznacznikami ceny są kubatura pomieszczenia, oraz charakter obiektu który będzie projektowany. Wiadomo, im większy projekt tym można wynegocjować mniejszą cenę w przeliczeniu na metr kwadratowy.

Średnia cena za wnętrze domu jednorodzinnego o powierzchni około 100 m2 to 100 zł, natomiast mieszkania o powierzchni 50 m2 to 200 zł. Przy czym mówimy o projekcie koncepcyjnym. Z ciekawostek napisze, że najdroższe biura w Warszawie liczą sobie ponad 350 zł za metr kwadratowy.

Czemu tyle to kosztuje?

Przede wszystkim, rozpoczęcie pracy projektanta, wymaga sporo pieniędzy na start. Oprogramowanie, biuro, auto, podatki, sprzęt, rachunki, a to dopiero wierzchołek góry lodowej. Wszystko po to by sprostać wymaganiom stawianym przez rynek.

Klienci są coraz bardziej świadomi całego procesu projektowego, Wymagają realistycznych wizualizacji, moodboard’ów z zestawieniem mebli i kolorów, rzutów, które są bogate graficznie a nie zestawem kresek dla wykonawców, profesjonalnej obsługi, oraz możliwości zadzwonienia z każdą zmianą o dowolnej porze.

Dobry projektant, musi się cały czas doszkalać, żyć architekturą wnętrz i designem, mieć doświadczenie które nie doprowadzi do sytuacji w której np. lodówka będzie wystawała 20 cm poza linię ściany.

Poza tym, przez cały czas konkurencja też nie śpi.Inwentaryzacja sama się nie zrobi, a często też okazuje się, że brakuje jakiegoś wymiaru który ma kluczowe znaczenie. I znowu: auto, godzina drogi w jedną, 45 minut w drugą i powrót do projektowania. Projektowanie tez nie trwa paru godzin, zwykle są to dni, a często nawet i tygodnie. Nie ma magicznej opcji w AutoCadzie ” Zrób ładną kuchnię i wyrenderuj”

Największa zabawa zaczyna się gdy projekt jest już zrobiony i okazuje się, że klient czegoś nie doprecyzował. Znowu noc zarwana by wprowadzić, wszystkie zmiany by tylko zadowolić klienta. Projektantant musi myśleć za klienta, co nie jest takie proste jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Jak rozmieścić elektrykę, jak nie doprowadzić do konfliktów instalacji, jak sprawić by to wszystko co wypluł komputer przenieść do świata realnego z zachowaniem ergonomii.

Ludzie nie zdają sobie sprawy ile energii, nerwów i czasu kosztuje zrobienie fajnego mieszkania. Dlatego szanujmy swoich architektów i dekoratorów, tak szybko odchodzą z zawodu …

Pozdrawiam i czekam na wasze opinie odnośnie cen i dlaczego tak drogo !

 

3 KOMENTARZE

  1. Ja mam teraz dylemat, skonczylam studia, kierunek architektura wnetrz, kilka lat temu, moje zycie tak sie potoczylo, ze nie zdarzylam pracowac w zawodzie (dzieci), teraz mam okazje zaprojektowac wnetrze domu 180m2, znajomym i nie mam pojecia jak to wycenic i jak sie za to zabrac.

  2. Mam nadzieję, że ten artykuł choć w niewielkim stopniu uświadomi potencjalnym klientom ile pracy wymaga zrobienie kilku trenerów. Już nie wspominam o dokumentacji technicznej czy rysunków wykonawczych do stolarza. Nie rzadko jest to ogrom pracy z naszej strony, a kiedy przychodzimy ba spotkanie z klienten słyszymy: „za te kikja obrazków chce Pani takie pieniądze?!”. W całej rozciągłości zgadzam się z powyższym artykułem. Kocham to co robię, jednak czasem pojawia się frustracja. Szczególnie kiedy zgłasza się do nas osoba, która chce „za pół darmo” mieć fotorealistyczną wizualizację, wszelkie rysunki wykonawcze, kosztorys, listę zakupów i Bóg wie co jeszcze.. Mimo, ze kochamy to co robimy to jest to nasza praca! Jak każdy z nas mamy rodziny, kredyty, zobowiązania….

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here